Jak przezwyciężyć stres?

Walka ze stresemIstnieją rozmaite definicje stresu, najczęściej jednak stres rozumiany jest jako negatywna reakcja psychologiczna i fizjologiczna na działanie bodźców. W takim razie należałoby postawić pytanie: czy nasza reakcja jest adekwatna do sytuacji, czy tylko nam się tak wydaje?

Stres wynika bowiem z tego, w jaki sposób odbieramy rzeczywistość, a z reguły odbieramy ją bardzo subiektywnie.

To oznacza, że w podobnej sytuacji każdy może zareagować zupełnie inaczej. Dla jednych dany problem jest sprawdzianem, dla innych wyzwaniem, dla innych - mniej lub bardziej trudnym i nieprzyjemnym zadaniem do wykonania, dla jeszcze innych - tragedią. A istnieją i tacy, którzy potrafią potraktować go jako zabawę, bądź przygodę.

Jeżeli ciągle zamartwiamy się, jeśli wyobrażamy sobie, co zagraża nam w bliskiej lub dalszej przyszłości, to jest to najlepszy sposób na to, by niepotrzebnie tracić energię i spędzać swoje cenne chwile życia zatapiając się w stresie i nieszczęściu, co może prowadzić nawet do depresji. Niektórzy posiadają niezwykle wybujałą wyobraźnię, która tworzy w ich umysłach obrazy prawdziwych horrorów, które mogłyby się wydarzyć. Nawet jeśli w danym momencie nic złego się nie dzieje i wszystko układa się całkiem dobrze, to i tak mnóstwo osób potrafi martwić się, że te pozytywne okoliczności wkrótce się skończą i wyobrażać sobie wszelkiego rodzaju zagrożenia. Na tej podstawie można stwierdzić, że to my sami tworzymy swój stres. To później może odbić się na zdrowiu psychicznym, jak i fizycznym.

Zarówno rozpamiętywanie przeszłości, jak i zamartwianie się przyszłością, sprowadza się do tego samego - mianowicie do tego, że nie żyjemy chwilą teraźniejszą. Tak przeszłość, jak i przyszłość nie istnieje. Przeszłość bowiem już się skończyła, a przyszłość jeszcze się nie zaczęła i wcale nie wiadomo jaka się okaże. Tylko moment obecny jest realny. Jest to bowiem chwila, której rzeczywiście doświadczamy.

Jeśli zatem zamartwiamy się o przyszłość, to przejmujemy się czymś, co w ogóle nie istnieje i tak naprawdę nie mamy pojęcia, czy w ogóle zdarzy się to, czego się boimy. Jeśli jednak negatywizm tego zdarzenia, którego się obawiamy, spędza nam sen z powiek, mimo, że nie ma żadnego dowodu na to, że to wydarzenie nastąpi, najlepszym wyjściem jest zaakceptować to, co sobie wyobrażamy i przygotować się na to. Sama świadomość, że jesteśmy przygotowani na najgorsze, może nas bardzo uspokoić. A przyszłość pokaże, że ten najgorszy jej wariant, jaki sobie założyliśmy, wcale nie musi się zmaterializować i z reguły rzeczywiście się nie realizuje. Gdyby jednak ten najgorszy scenariusz się zrealizował, to nie dojdzie do tragedii, bo my już jesteśmy przygotowani na tę okoliczność.

Jeśli chodzi o zamartwianie się przeszłością, to także istnieją sposoby, aby sobie z nim poradzić. Jednym z nich jest przebaczenie. Cokolwiek stało się w przeszłości i z czyjejkolwiek winy, zawsze możemy przebaczyć tej osobie i sobie samemu. Wybaczmy zatem zachowanie i emocje wszystkich osób biorących udział w tym wydarzeniu. W przypadku zdarzeń z przeszłości także potrzebna jest ich pełna akceptacja. A żeby akceptacja była możliwa - najpierw potrzebne jest zrozumienie. Dajmy więc prawo innym ludziom do tego, że mogli zbłądzić i dajmy prawo sobie samemu do błędu, jeśli uważamy, że go popełniliśmy. Pławienie się w morzu żalu przez całe lata w niczym nam nie pomoże, a wręcz nam szkodzi, podczas gdy zrozumienie i wybaczenie będzie dla nas zrzuceniem przysłowiowego kamienia z serca. Natychmiast bowiem poczujemy ogromną i wyraźną ulgę.

Osobną grupę stresujących wydarzeń są te, które odnoszą się do teraźniejszości. Jeśli w czasie teraźniejszym dzieje się coś niebezpiecznego, to oczywiście nie możemy udawać, że wszystko jest w porządku. Powinniśmy zareagować, ale dla własnego dobra, powinna to być reakcja spokojna i adekwatna do sytuacji - nigdy nie nazbyt emocjonalna i nie na wyrost. To znaczy, że nie należy przesadzać z emocjami, ani z czynami, ani ze słowami, bo potem nie będzie można ich wycofać i pozostanie niepotrzebny, wręcz szkodliwy żal. Powstaną też niepotrzebne powody do odwetu i nowe powody do stresu.

Jeśli obecna sytuacja nie stwarza zagrożenia dla zdrowia, ani życia, to nie musimy wykonywać żadnych gwałtownych ruchów. Doświadczajmy jej z pozycji obserwatora. Jeśli czujemy, że z jakiegoś ważnego powodu powinniśmy coś powiedzieć lub zrobić, zróbmy to, ale zachowując spokój i rozsądek.

Spokoju wewnętrznego można się nauczyć. Wystarczy możliwie jak najczęściej obserwować swoje emocje w rozmaitych sytuacjach życiowych. Już sama obserwacja własnych emocji przyczynia się do ich uspokojenia. Jeszcze lepiej jest, gdy potrafimy emocje negatywne transformować w ich przeciwieństwo. W tym przypadku nie chodzi o to, by udawać łagodnego, gdy złość w nas kipi, lecz by przyjąć postawę akceptacji wobec własnych i cudzych uczuć. Przyczyną wszelkich emocji jest z reguły lęk, zatem dajmy innym prawo do okazania lęku i wykażmy się zrozumieniem. Dajmy także sobie samemu prawo do okazania lęku, zaakceptujmy go, a dopiero po zaakceptowaniu spróbujmy nad nim zapanować. Już sam fakt akceptacji i wzajemnego zrozumienia wyraźnie zahamuje niepotrzebne emocje.

Ponadto jeśli spotka nas w życiu coś, co uznajemy za złe, pechowe, nieprzyjemne, spróbujmy zauważyć w tym zdarzeniu coś pozytywnego - jakąś korzyść, na przykład jakąś naukę na przyszłość. W ten sposób wydarzenie to przyczyni się do naszego rozwoju, a może nawet przyczynić się do sukcesu i szczęścia.

Źródła:

  1. www.babskiswiat.com.pl
  2. www.miod-malina.pl
  3. www.flstrefa.pl

Komentarze